Dania bezmięsne | Dania z kaszą | Dodatki do dań głównych

Kluski z kaszy jaglanej, sera i ziemniaków z masłem rozmarynowym

17 października 2018

Przyznam się, że ostatnio cierpię na chroniczny brak czasu. O jakże naiwnie myślałam, że jak Zośka podrośnie, to będzie grzecznie siedzieć w krzesełku w kuchni i kibicować mamie w kulinarnych bojach. Rzeczywistość jest z goła inna. Dziecię me wisi na mnie, a co któryś dzień wymaga całodziennego niemal noszenia na rękach. W takich warunkach, naprawdę ciężko cokolwiek zrobić. Jak już coś ugotuję, to zapomnę zrobić fotkę. A jak już uda się mieć chwilę, aby coś pstryknąć, to jest to dosłownie chwila, i mogę zapomnieć o jakiejś misternej aranżacji fotek (nie, żeby mi na tym  specjalnie zależało), o świetle nie wspomnę 😉 Fotki są jakie są, a wpisy pojawiają się kiedy się pojawiają. Takie uroki macierzyństwa 😉

Koniec marudzenia, bo dzisiaj danie bardzo fajne. Raz, że to kluski. Dwa, że “no waste”, czyli znów akcja czyszczenia lodówki. No i odpadł problem z jutrzejszym obiadem do pracy pana męża 😉 Czyli zapraszam na kluski z kaszy jaglanej, sera i ziemniaków. O!

kluski z kaszy jaglanej, twarogu i zieminiaków

Przyznam, że proporcje są bardzo umowne, ponieważ nie ważyłam wszystkich składników. Poza tym, chodzi nam o wykorzystanie posiadanych resztek, więc zapewne ilość ich u was będzie inna 😉 Kierujemy się po prostu tym, aby wykorzystać to co mamy, bez zbędnego spinania się co do grama czy też specjalnie dokupowanie sera czy dogotowywanie kaszy, bo mamy go mniej, niż podana przeze mnie ilość. Chodzi tutaj głównie mi o mąkę. To, ile jej dodamy zależy od wielkości jajek, ilości ogólnej składników jak i wilgotności sera.

Dodajemy mąki tyle, aby ciasto było zwięzłe, miało konsystencję ciasta na kopytka.

Jeśli decydujecie się na wariant na słodko, dodajcie do ciasta odrobinę cukru waniliowego. Możecie polać je potem śmietaną, sosem owocowym czy też zrumienioną bułką tartą.

A u mnie kluski polane zostały masłem wymieszanym z oliwą i podgrzewanym z rozmarynem – kilka jego gałązek przywiozłam ostatnio z działki i lekko mi się podsuszył. Do tego świeżo zmielony czarny pieprz – byłby ideałem, ja niestety nie mogłam znaleźć młynka, więc musiał wystarczyć zwykły pieprz, no i troszkę startego sera twardego typu parmezan.

Mąż jutro dostanie do pracy i jestem pewna, że nie będzie marudził;)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *