Boże Narodzenie | Serniki

Sernik dyniowy na ciasteczkowym spodzie

16 listopada 2018
Jump to recipe

Dzisiaj zapraszam na coś co tygryski lubią najbardziej, czyli sernik. Ale ten jest nie byle jaki, bo z dynią, wszak sezon na dynię w pełni i trzeba wykorzystywać okazję.

Nasi goście, jak usłyszeli tylko, że to sernik dyniowy, to miny mięli nie za szczęśliwe. Spytali tylko, czy jest tam ser i postanowili spróbować. Sądząc po dokładkach, chyba im smakowało. Ten dyniowy sernik jest zdecydowanie z gatunku tych cięższych, a takie prawdziwe, ciężkie serniki lubię właśnie najbardziej. Dynia nadaje mu piękny kolor i charakterystyczny posmak. Charakterystyczny, nie znaczy zły 😉 Sernik prawie w ogóle nie opada po upieczeniu, więc nie musimy tutaj robić jakiś specjalnych sztuczek i bać się, że wyjmiemy z piekarnika serowy naleśnik.

Poza samym smakiem sernika dyniowego, odkryciem dla mnie było połączenie masy krówkowej z cynamonem…Oj, to połączenie jest obłędne. Cynamon idealnie komponuje się z masą krówkową powodując, że nie jest ona taka mdła i zbyt słodka.

No i spód sernika. Dla mnie spód w jakiejkolwiek postaci jest integralną częścią serników. Takie golaski sernikowe jakoś mi nie leżą. A tak mamy warstwę ciasta, warstwę sera i tym samym cały komplet. Lubię te spody z ciastek, bo nie ma z nimi tyle babrania jak z wyrabianiem ciasta kruchego. Możemy dodać orzechów zmielonych, żeby podkręcić smak takiego spodu.

Przepis pochodzi z Dobrych Rad 11/18, ale mocno go zmodyfikowałam. W oryginale polewa zalewa cały sernik, jednak jak dla mnie byłoby zbyt słodko, dlatego zrobiłam na wierzchu sernika jedynie paski. Można jeszcze podobne paski zrobić z polewy czekoladowej, żeby nadać bardziej świąteczny charakter ciastu.  Modyfikacja objęła również spód i samą masę serową, z której wyrzuciłam serek mascarpone z powodu jego braku ;).

Jak zwykle, polecam mój ukochany ser z Wielunia, który jest tak pyszny, że mogę wcinać go łyżką.

A pure z dyni, w razie gdybyście zapomnieli robi się na dwa sposoby. Dynię możemy upiec i rozgnieść/zblendować lub też dusić z niewielką ilością wody do miękkości i potem również rozgnieść widelcem lub zblendować.

Tak wiem, ostatnio zdjęcia nie są za specjalne, ale pstrykane są dosłownie w biegu, pomiędzy kuchenką a bezpośrednią konsumpcją.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *