Do chleba

Domowa bryndza – jak zrobić bryndzę w domu

31 marca 2017

Uwielbiamy bryndzę, jednak do tej pory nie skusiłam się na samodzielne jej wykonanie. A to duży błąd. Te kupne bryndze są, hmm… różne. Mamy ulubione miejsce, w którym kupowana na wagę bryndza nam bardzo smakuje. Moja bryndza nie powinna zwać się bryndzą, bo ta prawdziwa, robiona jest z mleka owczego, któremu zawdzięcza charakterystyczny smak. Niektórym ten smak nie podchodzi, nam tak. Ale z tego względu, że ciężko kupić mleko owcze, oparłam się na krowim.

Ta domowa bryndza wychodzi delikatniejsza w smaku, ale też ma taki charakterystyczny bryndzowaty pazurek. Mi, prawdę mówiąc smakuje bardziej niż ta kupna. Dodatkowy plus jest taki, że z serwatki mogę sobie zrobić ricottę – a to jest dopiero rarytas, o którym wkrótce 😉

Ogólnie, nie ma co się bać domowego serowarstwa, do którego Was zachęcam. Można eksperymentować, bawić się smakami serów, trafiając na całkiem fajne komba smakowe, których nigdy nie kupicie w sklepach. Niewątpliwie, trzeba pamiętać o zasadach higieny, bo bawimy się tutaj tak naprawdę nie tylko mlekiem, które zamieniamy w ser, ale bakteriami, które nam ten ser robią. Dlatego higiena, dobrze umyte lub wyparzone naczynia to podstawa.

Ta bryndza powstała z mleka pasteryzowanego, kupionego jako tzw. mleko świeże, w butelkach plastikowych w sklepie. Jak wczytacie się w etykiety, to zobaczycie, że takie mleka są pasteryzowane. Ale możemy kupić mleka pasteryzowane w niższej temperaturze i te polecam, lub też mleka pasteryzowane w wyższej temperaturze. Ogólnie poleca się, aby do mlek ze sklepu dodawać chlorek wapnia. Ja się przyznam, że zupełnie o tym zapomniałam a i tak z takiego butelkowego mleka wyszedł mi całkiem smaczny ser. Więc nie ma sensu się tak strasznie spinać i na siłę szukać mleka „prosto od od krowy”, z którym poza sezonem a i w sezonie łatwo nie jest.  Na pewno będzie jedna zasadnicza różnica. Skrzep z mleka „prosto od krowy” wyjdzie Wam lepszej jakości, grubszy, twardszy. Ten z mleka sklepowego, jest cieńszy, gorzej się kroi i ciężej go wyłowić na sito, stąd może taka serwatka, jest fajniejszym materiałem, jak dla mnie, do ricotty bo zawiera nadal dużo kawałeczków sera.

Wróćmy do naszej bryndzy. Bryndza powinna dojrzewać w lodówce ok 2-3 tygodni, zanim uzyska ten charakterystyczny smaczek. Wiecie co? Nie dałam rady tyle czekać. Jedliśmy ja 2 dni po zalaniu oliwą i była obłędna. Postaram się zrobić ją kolejnym razem z podwójnej porcji i może tą drugą część uda się przetrzymać te 2-3 tygodnie 😉 A domowa bryndza, rozsmarowana z odrobiną oliwy na domowym chlebie… no cóż.. nie da się opisać.

Na pewno też podzielę bryndzę i do części dodam płatki papryki a do pozostałej kminek.

Taki słoiczek wychodzi z 4 l mleka. Ale z serwatki otrzymujemy jeszcze ok. 300-400 g ricotty.

Przepis zaczerpnięty stąd.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *